Widzowie o spektaklu „Życie to sen”

Najnowszy spektakl Teatru Współczesnego poruszył i zaciekawił, nikogo nie pozostawiając obojętnym. W tym miejscu zbieramy wszystkie recenzje i głosy krytyczne o przedstawieniu.

1. Pierwsza opinia pojawiła się krótko po premierze na naszym blogu:

anna

2. Katarzyna Stróżyk w „Kurierze Szczecińskim”, w tekście „Między jawą a snem” [czytaj całość] wskazuje na tematykę przedstawienia:

Spektakl to głos o pogoni za złudzeniami i cenie, którą trzeba za to zapłacić. Padają w nim ważne pytania o genezę przemocy, o szacunek dla wolności innych, o nasze narodowe fobie i marzenia, o rolę mediów w kreowaniu ludzkich potrzeb i zainteresowań.

3. Ewa Podgajna („Gazeta Wyborcza”) w recenzji pt. „Klemmowi przyśnił się sen, a to Polska właśnie” [czytaj całość] chwali znakomity, wyrównany poziom aktorstwa i interpretuje spektakl w kontekście pojęcia „polskość”:

Reżyser Wojtek Klemm wystawia „Życie to sen” wg Calderona z własną analizą polskich marzeń i koszmarów. (…) Dla Klemma to okazja do rozprawienia się z polskimi snami o potędze. Książę budzi się do życia na polskiej biesiadzie, na której tańczy się poloneza w takt pijackiej przyśpiewki „Niech mu gwiazdka pomyślności”.

4. Ewa Koszur („Kurier Szczeciński”) w recenzji „Calderona Klemma ni to jawa, ni sen” [czytaj całość] dostrzega wielość różnorodnych, bardzo aktualnych wątków, poruszonych w spektaklu:

Było śmiesznie, a często tragikomicznie, historycznie, politycznie i ponadczasowo jednocześnie. Problem odmienności seksualnych, tragiczne dorosłe dzieci z nieznanymi ojcami – to całkiem nieobce nam tematy. Słyszymy język polski, francuski i rosyjski, widzimy garnitury i trampki, ale także królewskie etole na ramionach pań. To sztuka o życiu, które zawsze i wszędzie dotyka człowieczych dylematów i poszukiwania odpowiedzi na pytanie – jak żyć.

5.  Sporo pochwał na naszych profilu na facebooku, a dziś z przyjemnością przeczytaliśmy też koleną opinię na blogu:

monika

6. Radek Bruch na portalu wszczecinie.pl publikuje tekst „”Życie to sen”. Lunatyczny karnawał [czytaj całość] i podkreśla m.in. mocny skład aktorski spektaklu:

Warto jeszcze podkreślić, że Klemm, pracujący w Szczecinie już po raz drugi (poprzednio reżyserował „Judytę”), znakomicie wybrał obsadę tej nowej inscenizacji. Nie ma w tym składzie żadnych słabszych ogniw, a oprócz wymienionych już wyżej aktorów nie można pominąć oszczędnego w gestach, ale bardzo precyzyjnego Jacka Piątkowskiego (jako Basilio) i potrafiącego bezbłędnie przechodzić od euforii do rozpaczy,  Roberta Gondka (Clotaldo).

6. W „Rzeczpospolitej” recenzja Jacka Cieślaka „Koszmar polskich marzeń” [czytaj całość], podkreślająca, m.in. widowiskowość spektaklu:

Forma reżyserskiej narracji pobudza uwagę widza mocniej niż energetyczny drink XXXL. To transowa arlekinada, błazenada i taniec w układach Magdaleny Jędry, zbudowany wokół groteskowo wyolbrzymionych rekwizytów. Sceny zbiorowe, duety i monologi układają się w szalony teatralny kalejdoskop z refrenami nowego, świetnego tłumaczenia Marty Eloy Cichockiej.

7. W „Kurierze Szczecińskim recenzja Artura Daniela Liskowackiego pt. „Życie to koszmar” [czytaj całość] wskazuje m.in. na słuszność podjęcia dialogu ze współczesną rzeczywistością poprzez tekst Calderona:

Nie dziwię się Klemmowi: dzisiejsza Polska to kraj, w którym wizja Calderona znajduje dla siebie wiele analogii. Żyjemy od iluzji do iluzji, nie potrafiąc odróżnić realiów od fikcji. A że w naszym losie odbija się wiele problemów uniwersalnych, nie dziwi też, że swą opowieść chciał Klemm uczynić zarazem przypowieścią o dzisiejszym świecie, ludzkim losie i paradoksach wolności.

W przypadku tej recenzji musimy zwrócić uwagę na istotny błąd rzeczowy, którego dokonał autor. W pierwszym akapicie pojawia się bowiem wskazanie, iż „Hiszpański tekst z XVII w., osadzony w naszej kulturze dzięki przekładowi Juliusza Słowackiego, zawsze kusił, by mówić nim o Polsce”. Otóż tekst ten nie był nigdy tłumaczony przez Juliusza Słowackiego. Słowacki stworzył jedynie swobodny przekład „Księcia Niezłomnego” Calderona. W związku z tym, że Artur Daniel Liskowacki opiera swój wywód krytyczny na postulacie powrotu do „oryginału”, mając zapewne na myśli domniemany przekład Słowackiego, informujemy, że takowy nie istnieje. Dokładne wiadomości na temat przekładów tekstu „Życie to sen” znajdą Państwo w wywiadzie z tłumaczką Martą Eloy Cichocką, opublikowanym na naszym blogu [czytaj].

Czekamy na kolejne opinie, a tych, którzy jeszcze nie widzieli – zapraszamy na przedstawienie!

PS I jeszcze niespodzianka. Czy wiecie, która z postaci ze spektaklu Klemma nawiązuje do kultowej kreskówki „La Linea”?