Widoki z „Pięknego widoku”

Małe, śródziemnomorskie miasteczko w Chorwacji, fot. archiwum

Małe, śródziemnomorskie miasteczko gdzieś w Chorwacji, fot. archiwum

Na scenie Teatru Małego trwają intensywne próby, premiera sztuki Mrożka „Piękny widok” już w piątek. W oczekiwaniu na spektakl przeprowadzam małe śledztwo, tropiąc wakacyjne fantazje Mrożka.

„Piękny widok” w tym tygodniu wejdzie do repertuaru teatru i nie mam wątpliwości, że znajdzie swoją publiczność. Czytając kilkukrotnie tekst, patrzyłam z podziwem, jak Mrożek zręcznie rozgrywa dialog między postaciami, jak skutecznie potrafi budować (także erotyczne) napięcie, jak buduje tajemnicę. Co ważne – tekst sam w sobie jest dość krótki, tak jakby Mrożek specjalnie zostawiał miejsce na ciszę, niedopowiedzenie, zawieszenie głosu, znak zapytania. Ciekawi mnie, jak ta bardzo precyzyjna partytura dramatyczna  zostanie oddana w ruchu, geście, mimice aktorów (Anny Januszewskiej i Mariana Dworakowskiego), w kameralnej przestrzeni Teatru Małego. Nie mam wątpliwości, że będzie to teatr intymny, aktorski, niosący ten rodzaj uroku, o którym pisałam na blogu kilka miesięcy temu w tekście „Teatr dla dwojga”.

Bałkany All Inclusive

W związku z tym jednak, że większość z nas, podobnie jak bohaterowie dramatu, myśli o wakacjach, postanowiłam, przynajmniej wirtualnie, wybrać się na Bałkany, które inspirowały Mrożka piszącego „Piękny widok”. Jakiż to piękny widok, w sensie dosłownym, miał na myśli? Gdzie, gdyby tekst został zrealizowany np. w postaci filmu, kręcone byłby zdjęcia? Zlepkiem jakiej kultury jest świat stworzony przez Mrożka w dramacie?

Klasztor św. Jana Chrzciciela w Macedonii, fot. Wikimedia

Klasztor św. Jana Chrzciciela w Macedonii, fot. Wikimedia

W pierwszej części zatytułowanej „Wakacje” dramatopisarz umieszcza miejsce akcji w klasztorze… przemianowanym na ekskluzywny hotel. Mrożek puszcza do nas oko – oto żyjemy przecież w czasach sekularyzacji i komercjalizacji. Dawne, zamknięte, odizolowane, święte przestrzenie stają się otwarte, dostępne, choć często tylko dla tych, którzy dysponują odpowiednimi sumami. Sprawdzam oferty turystyczne – prawosławnymi klasztorami obsiana jest cała Macedonia i Czarnogóra, choć tak radykalnie jak w dramacie Mrożka nie jest – można je odwiedzić, można w nich mieszkać, ciągle jednak większość stanowi miejsce kultu. A jednak – historie, w których perły architektury sakralnej zmieniają swoje funkcje, zdarzają się coraz częściej, szczególnie w Europie Zachodniej – z kościołów tworzy się restauracje, dyskoteki, ośrodki spa  czy fitness. Osobiście widziałam klub gimnastyczny w holenderskim Leiden, którego wejście nadal zdobi witraż z krzyżem. Znak czasu.

Widoki i obrazy

Idę kolejnym śladem Mrożka, który w drugim akcie – „Goście Abrahama” – wskazuje nazwę konkretnej miejscowości, w której znaleźli się bohaterowie – Narodne Zbrsko. Myślę, że niejeden widz po obejrzeniu spektaklu poszuka go na mapie i… nie znajdzie. Gdzie mogłoby być? Biorąc pod uwagę samą nazwę, być może mamy do czynienia z językiem słoweńskim, w którym „narodne” oznacza „narodowe”, a „zbrsk” odnosi się do czasownika „przeglądać”. Nie wiadomo więc dokładnie, który z widoków Mrożek ma na myśli, pisząc o pięknie śródziemnomorskiego klimatu tej części Europy. Czas na rekwizyty, które… też okazują się być przez Mrożka wymyślone.

"Goście Abrahama", mozaika z V w. Rzym

„Goście Abrahama”, mozaika z V w. Rzym

Doszukujących się dosłowności Mrożek wyprowadza w pole również jednym z obrazów, o których rozmawiają bohaterowie – XIII-wieczną mozaiką przedstawiającą „Gości Abrahama”. Z drugiej strony, idealnie chwyta pewien klimat zamknięty w bałkańskich klasztorach tłumnie odwiedzanych przez turystów. Właściwie w każdym z nich jedną z głównych atrakcji jest właśnie historyczna ikona o dużych walorach artystycznych, często mozaika, stanowiącą dla średniowiecznego odbiorcy rodzaj „Biblii w obrazkach”, poprzez którą nawiązywał się kontakt z wiernymi.

Typ obrazu przywołany w „Pięknym widoku” odwołuje się do sceny biblijnej, w której trzech mężów (niektórzy czytają – Aniołów, a może nawet sama Trójca Święta) oznajmia sędziwemu Abrahamowi oraz jego żonie – Sarze, że zostaną rodzicami. Scena ta, przedstawiana na ogromnej ilości obrazów i ikon, cieszyła się powodzeniem szczególnie ze względu na szczególne spotkanie –  do domowego zacisza wkracza boska energia – gość w dom, Bóg w dom. Interesująca w tej opowieści była także postawa Sary, która na wiadomość, że zostanie matką, zaczęła się śmiać, co dziś nazwalibyśmy osobliwym aktem starotestamentowej emancypacji. Mrożek omawia w dramacie fikcyjny obraz bardzo dokładnie, dodając w usta bohaterów dramatu (Nicka) bardzo współczesny zestaw zabawnych komentarzy, warto zwrócić uwagę na ten moment.

Aleja snajperów

Tym, co wyrywa nas z sielskiej, wakacyjnej zabawy w „Pięknym widoku”, jest widmo wojny, które pojawia się niespodziewanie w postaci snajpera. W umyśle osoby czytającej dramat, powstaje skojarzenie związane z wojną na Bałkanach, która przetoczyła się przez Jugosławię w początku lat 90-tych, w wyniku czego dziś mamy kilkanaście niezależnych państw w tym rejonie Europy. Z drugiej strony, kolejne skojarzenie wiedzie nas do każdego innego miejsca (w ostatnich latach, choćby do Egiptu), gdzie piękny, turystyczny kraj w jednej chwili zmienia swoje oblicze i staje się przestrzenią krwawych walk.

Jeden z napisów z Sarajewa - "Uwaga - snajper", fot. Wikipedia

Jeden z napisów z dotkniętego wojną Sarajewa – „Uwaga – snajper”, fot. Wikipedia

Sama postać snajpera prowadzi nas w jeszcze inne miejsce – do Sarajewa, dzisiejszej stolicy Bośni i Hercegowiny, gdzie w czasie wojny, główna ulica miasta, ze względu na obecnych na dachach i wzgórzach strzelców wyborowych nazwana została „aleją snajperów”. Było to jedno z najbardziej niebezpiecznych miejsc, jednocześnie stanowiących dla wielu drogę konieczną do przebycia w celu zdobycia wody pitnej lub migracji z zagrożonych miejsc. Na ulicy powstawały prowizoryczne szyldy z napisem „Pazi – Snajper!” („Uwaga – Snajper!”), a w 1997 roku powstał amerykański film, którego oryginalny tytuł „Welcome to Sarajevo” tłumaczony jest jako „Aleja snajperów”. Samodzielny strzelec, ukrywający się na dachu domu do dziś jest jednym z symboli tamtej wojny.

Tyle podróży poprzez kulturę, której znakami fascynował się Sławomir Mrożek pisząc „Piękny widok”. Zaznaczone gdzieś w tle – odwołują się do naszych skojarzeń, zasłyszeń, tego, co pamiętamy z lat 90-tych i tego, co nas fascynuje w Bałkanach, zwanych, nie bez przyczyny, „kolebką Europy”. Na scenie czeka nas już całkiem inna opowieść, przepływająca przez żywych ludzi, których obecność w danym miejscu i czasie, może przecież zmienić wszystko. Jestem jej bardzo ciekawa.