Teatralna supermoc

Jeden z uczestników warsztatów w Teatrze Małym, fot. archiwum

Warsztaty w Teatrze Małym przebiegały pod hasłem „Akademia Superbohaterów”, fot. Michał Lewandowski

W ubiegłą sobotę dla kilkunastu dzieci ze Szczecina zakończyła się jedna z najważniejszych, wakacyjnych przygód tego lata. W Teatrze Małym pokazali spektakl wieńczący letnie warsztaty teatralne w Teatrze Małym na Deptaku Bogusława, tym razem prowadzone przez aktorów – Barbarę Lewandowską i Michała Lewandowskiego oraz tancerza Michała Bogusławskiego

Na niewielkiej przestrzeni Teatru Małego z niemałym kłopotem można było znaleźć miejsce na widowni. Przybyły całe rodziny ciekawe występu młodych adeptów sceny. Artyści czekali na nas zgromadzeni w kręgu na scenie – każdy w kostiumie superbohatera, takim, jaki rodzi się zwykle w naszej wyobraźni – maska, peleryna, znak na koszulce. Ale już za chwilę witająca nas aktorka Barbara Lewandowska rozwiała myśli o prostych skojarzeniach. „W czasie naszych dwutygodniowych zajęć pracowaliśmy nad dwiema supermocami, jakimi są: SAMODZIELNOŚĆ i PRACA W GRUPIE” – powiedziała, a późniejszy pokaz był na to dowodem.

Oto niewielkie przedstawienie zaczyna się mruczanym w ciemności „Marszem imperialnym” z „Gwiezdnych wojen” i płynnie przechodzi do szeregu improwizowanych scen, w których m.in. poznajemy superbohaterów i ich moce. Potrafią oni rządzić myślami, zatrzymywać czas lub mają władzę nad ogniem. Każdy, wymyślony i stworzony samodzielnie, przez każdego z aktorów. Ujmujące w składance scen pozostają szczególnie te, które bawią się tematem „bycia bohaterem”, jak ta, kiedy znajdujemy się w muzeum „zwykłych bohaterów” i wraz z aktorami oglądamy np. rzeźbę chłopca przeprowadzającego staruszkę przez pasy.  Jedną z najlepszych scen (w całości improwizowaną) okazała się jednak scena odtwarzająca telewizję. Oto siedzący w rzędzie aktorzy są wywoływani przez jednego z bohaterów klepnięciem w plecy i w ten sposób następuje przełączenie kanału. Co usłyszymy w tworzonej przez dzieci telewizji? Pomiędzy sprzedażą mopów, kanałem muzycznym i sportowym nie uciekniemy też od polityki, w której pojawia się zabawnie wpleciony motyw obecności „ukochanego prezydenta”.

Dziecięce ucho słyszy i potrafi opowiedzieć wiele historii, jak choćby tę, która mieści się w piosence finałowej (napisaną w całości przez dzieci, łącznie z muzyką graną na żywo). Oto w hip-hopowej formie dowiemy się jak niełatwo jest ulepszać świat – podchodzący do zagubionego w życiu dorosłego chłopiec usłyszy na ulicy jedynie „Spadaj dzieciaku”, ale mimo to nie przestaje wierzyć, że wspólnie („Ja, ty, my, wy, on, ona, oni”) są w stanie nie przechodzić obojętnie wobec świata, który wymaga naszej ingerencji.

Z Teatru Małego w ubiegłą sobotę wyszłam wyposażona w nową energię. Po pierwsze, duch pracy zespołowej, wizja teatru, jako miejsca osobistego otwierania się i rozmowy, o tym, co dla nas ważne, przeniosła się na pracę z najmłodszymi adeptami teatru. Po drugie, wyszłam w przekonaniu, że świat nie od razu stanie się lepszy, ale dzięki teatrowi, który jednoczy ludzi, może być czasem naprawdę… super.

Uczestnicy warsztatów w Teatrze Małym podczas zajęć, fot. archiwum TM

Uczestnicy warsztatów w Teatrze Małym podczas zajęć, fot. Michał Lewandowski