„Szkoła żon” dla każdego [minirecenzja]

„Szkoła żon”, na zdjęciu: Adrianna Janowska-Moniuszko, Arkadiusz Buszko, fot. B. Sowa

„Szkoła żon”, na zdjęciu: Adrianna Janowska-Moniuszko, Arkadiusz Buszko, fot. B. Sowa

Nikt nie jest idealny i nigdy nie będzie. A gdyby tak każdy mógł wychowywać sobie swoją drugą połówkę? Życie byłoby piękniejsze, prawda? Przepełniona humorem komedia Moliera „Szkoła żon” pokazuje, że jednak nie do końca – pisze Tomasz Lisowski.

Główny bohater Arnolf (Arkadiusz Buszko znany m.in. z roli w „Ślubie”) to mężczyzna który panicznie boi się kobiet. Od trzynastu lat próbuje wychować sobie idealną małżonkę – Anusię. Gdy Arnolf postanawia wziąć Anusię do swojego domu i poślubić, dzieje się coś zupełnie dla niego niespodziewanego. Zjawia się Horacy, który zakochuje się w jego wybrance z wzajemnością. Główny bohater stara się jak tylko może ukryć przed rywalem chęć poślubienia Anusi, żeby nie okazać swojej słabości i uległości. Tego bowiem w mężczyznach nienawidzi.

Na szczęście dla widzów, a na nieszczęście Arnolfa – prowadzi to do wielu komicznych sytuacji. Arkadiusz Buszko odegrał tę postać po mistrzowsku. Komunikacja werbalna i niewerbalna jest u niego na ogólnopolskim, o ile nie światowym poziomie. Nic dziwnego, że został niedawno nagrodzony za rolę pijaka w „Ślubie”. Gra po prostu koncertowo!

Jeżeli komuś nie spodoba się część główna przedstawienia to na pewno rozśmieszy go kilka krótkich, humorystycznych epizodów. Dowiemy się dzięki nim jaki jest dzień tygodnia w przedstawieniu, choć nie poznamy dokładnej daty. Zobaczymy jak pewna kobieta nie kupiła chleba, poznamy historię mężczyzny ciągle noszącego książki (to historia miłosna!). Będziemy mogli posłuchać muzyki z „grającego wózka”, który posłuży także do wykonania sztuczki – przecięcia kobiety na pół. Można by jeszcze wymieniać… Każdy znajdzie coś, co go rozśmieszy i co zapamięta.

Wracając do sedna – „Szkoła żon” Moliera w reżyserii Justyny Celedy to świetna komedia, z łatwym odbiorem. Uczy nas, że prawdziwa miłość zawsze wygrywa, nawet jeżeli chcielibyśmy tak sobie kogoś wychować, żeby nas kochał i był nam wierny do końca życia. W miłości trudno bowiem o zasady i nie każdemu od razu jest ona pisana.

Tekst w cyklu „Nowe blogowanie”

Autor: Tomasz Lisowski