Powrót Mayenburga

Marius von Mayenburg, fot. www.teatras.lt

Marius von Mayenburg, fot. www.teatras.lt

Radykalny, bezkompromisowy, szokujący – tak zapisał się Marius von Mayenburg w historii najnowszego, europejskiego teatru. Czytając „Męczenników” nie znajdziemy tam kontrowersji na miarę jego pierwszych sztuk, ale ostrość widzenia problemów społecznych nadal pozostaje największym atutem tego pisarstwa.

Czy jesteś gotowy na brutalizm?

Niemiecki dramatopisarz, dramaturg berlińskiej sceny Schaubühne am Lehniner Platz, reżyser, tłumacz (m.in. dramatów Sary Kane) – Marius von Mayenburg występuje dziś w wielu rolach, choć ta, która przyniosła mu międzynarodową sławę związana jest z twórczością dramatopisarską. Jego sztuki, które powstają od lat 90. zyskują zwolenników na całym świecie, choć niepozbawione kontrowersji – wielu odrzucają i szokują. Debiut z 1995 roku, „Haarmann” to tekst o perwersyjnym, homoseksualnym mordercy, który zagryza swoje ofiary podczas stosunku, a potem ćwiartuje ciała, żeby pozbyć się dowodów. Hanna Baltyn-Karpińska w „Leksykonie dramatu” o twórczości autora „Męczenników” pisze:

Charakterystyczne cechy dramaturgii Mayenburga: zamiłowanie do bulwersującej społecznie problematyki, chłód i dystans wobec opisywanych zdarzeń, luźna struktura scen.

W 1999 roku na festiwalu Kontakt w Toruniu publiczność obejrzała „Ogień w głowie” z teatru Deutsches Schauschpielhaus w Hamburgu. Pokaz dramatu Mayenburga w reż. Thomasa Ostermeiera został uznany za jedno z pierwszych manifestacji „nowego brutalizmu” na scenach polskich. Opowieść o kazirodczym związku, nienawiści do rodziców, frustracjach i piromańskiej fascynacji, która doprowadzi do zbrodni i samozniszczenia podzieliła polską publiczność. „Ogień w głowie” to jednak dramat na miarę prestiżowej nagrody von Kleista przyznawanej dla najlepszych dzieł literackich w Niemczech (Mayenburg jest laureatem tej nagrody właśnie za ten tekst).

Pod koniec lat 90. sztuki niemieckiego autora trafiają na polskie sceny wraz z modą na  „nowy brutalizm” i otwarciem na dramaturgię współczesną. W Polsce po „Ogień w głowie” jako pierwszy sięga Paweł Łysak w ramach działalności Towarzystwa Teatralnego na scenie TR Warszawa.

 „Pasożyty”: Mayenburg w Szczecinie

Beata Zygarlicka, Wojciech Brzeziński, Lech Łotocki w  "Pasożytach" w reż. A. Augustynowicz, fot. M. Biczyk

Beata Zygarlicka, Wojciech Brzeziński, Beata Bandurska, Lech Łotocki w „Pasożytach” w reż. A. Augustynowicz, fot. M. Biczyk

W 2001 roku w koprodukcji Teatru Polskiego w Poznaniu i Teatru Współczesnego w Szczecinie powstają „Pasożyty” w reż. Anny Augustynowicz. Wystawienie dramatu o ludziach nienawidzących się nawzajem i dosłownie „pasożytujących” na swoich partnerach i otoczeniu jest głośno komentowane. Janusz R. Kowalczyk pisze:

W świecie kreowanym przez Mayenburga nie ma nadziei. Nie ma idei. Poczynaniami bohaterów rządzą obsesje i wysoko rozwinięty instynkt samozniszczenia. To świat skrajnie odhumanizowany. Zimny, nieludzki, bez Boga. Mayenburga nie potrafię czytać bez odrzucenia jego punktu widzenia. Świat nie do zaakceptowania.

Jednocześnie, podobnie jak wielu innych krytyków, wskazuje na doskonałą formę sceniczną i umiejętność współgrania zespołu aktorskiego z obu teatrów:

Wystawiając „Pasożyty”, Anna Augustynowicz dokonała cudu transformacji. Odpychająco nieprzyjazny tekst, dopełnił się prawdą gry aktorskiej znakomicie dostrojonego ansamblu, z doskonałą (jak zawsze!) Zygarlicką, świetnym Brzezińskim, cudowną Bandurską, perfekcyjnym Łotockim. Nie jest to oczywiście ani cała, ani jedyna prawda o współczesnym świecie, choć warto ją przyjąć jako rodzaj przenikliwego spojrzenia na nas samych. Odbitego, co prawda, w krzywym zwierciadle, ale… Krzywe zwierciadła mają to do siebie, że potęgują wrażenie głębi.

„Męczennicy” – o tęsknocie za sacrum

Czytając „Męczenników” nie znajdziemy tam kontrowersji na miarę pierwszych sztuk Mayenburga, ale ostrość widzenia problemów społecznych nadal pozostaje największym atutem tego pisarstwa. Dramat wskazuje bowiem na to, co również w Polsce, wywołuje gorącą debatę. Punktem wyjścia do opowieści dziejącej się w środowisku szkolnym (między uczniami, rodzicami i nauczycielami) jest swoisty bunt jednego z chłopców. Twierdzi on bowiem, że doznał objawienia i wie, w jaki sposób powinni żyć ludzie w jego otoczeniu – zgodnie z nauką Jezusa Chrystusa. Postawa Benjamina, jego konflikt z otoczeniem, krąży także wokół ważnych, współczesnych problemów, takich jak: religijność w zlaicyzowanym świecie, potrzeba sacrum, konflikt międzypokoleniowy, religia w szkole, napięcie pomiędzy wiedzą a wiarą, edukacja seksualna.

„Męczennicy” po raz pierwszy pojawili się w Polsce na szczecińskim przeglądzie Kontrapunkt w reżyserii autora sztuki. Według opinii krytyków i obserwatorów potencjał tekstu zgubił się w dość nieudanej formie scenicznej. Teatr Współczesny w Szczecinie we współpracy z Teatrem Dramatycznym im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu zdecydował się wystawić polską prapremierę, a przekład został zamówiony u Elżbiety Ogrodowskiej-Jesionek (autorki tłumaczenia „Pasożytów”). Kilka miesięcy temu sztukę opublikował „Dialog”, a w podsumowaniu ubiegłego sezonu w miesięczniku „Teatr” krytycy zgodnie wskazali, że jest to jeden z najlepszych tekstów, jaki trafił w tym roku do Polski. Czy spektakl na bazie dramatu Mayenburga okaże się sukcesem? Tego dowiemy się już wkrótce. Polska prapremiera, która powstaje w koprodukcji teatrów ze Szczecina i Wałbrzycha, planowana jest na 11 października. Prawa autorskie reprezentuje Agencja Dramatu i Teatru ADiT.