Na afiszu: Migrena

"Migrena", na fot. Małgorzata Klara (Fanny) i Anna Moskal (Helena), fot. K. Bieliński

„Migrena”, na fot. Małgorzata Klara (Fanny) i Anna Moskal (Helena), fot. K. Bieliński

Chodzę na ten spektakl regularnie z moją nastoletnią córką – wyznaje mi koleżanka. Gdybym miała córkę, też bym ją zabrała – myślę sobie. „Migrena” Grzegorzewskiej wpisuje się bowiem w zbiorowe i pokoleniowe doświadczenie kobiet.

Obejrzymy, poczytamy?

Istnieje kilka takich tekstów, które zazwyczaj „czyta się” razem z matką. Wysiaduje się godzinami przy ekranizacjach powieści Jane Austin, pochyla się nad losem niezmordowanej Scarlett, „odrabia się” powieści Orzeszkowej. W ostatnim czasie, kiedy Szczecin zachwyciła wiadomość, że Krystyna Janda zagra na Kontrapunkcie „Danutę W.” otrzymałam przynajmniej trzy wiadomości brzmiące „idę z mamą” lub „zabieram mamę”. Do teatralnych tekstów, które warto obejrzeć w parze matka-córka na pewno należy też jeden z najważniejszych spektakli Anny Augustynowicz zrealizowanych w ostatnim czasie – „Migrena”.

Przyglądanie się losom kobiet, szczególnie tym nieszczęśliwym, zwykle ma w sobie rodzaj perwersji. Oto rozpoznajemy siebie pośród serii niesprzyjających zbiegów okoliczności, śledzimy formy przymusu i zniewolenia kiwając głową „tak jest” i wierzymy w cudowny happy end utkany z miłości, która przezwycięży wszystko.

"Migrena", na pierwszym planie: Anna Moskal (Helena), fot. K. Bieliński

„Migrena”, na pierwszym planie: Anna Moskal (Helena), fot. K. Bieliński

Najnowsze teksty kultury dla córek i matek idą jednak dalej, nie pozwalając nam zasnąć w letargu przyzwolenia na swój los i oczekiwania na cud. Jednocześnie działają w sposób bezkompromisowy – słodkiemu wyobrażeniu o możliwym love story „dla kobiet” dodając krwistości i werwy.

Porozmawiajmy o tym

Antonina Grzegorzewska tworząc „Migrenę” odwołała się do opowieści z zamierzchłej przeszłości – opowiadania norweskiej noblistki Sigrid Undset „Macierzyństwo” i opracowała własną historię oraz jej język. Fabuła (wzięta w większości od Undset) jest prosta i rozgrywa się głównie między dwiema kobietami – Fanny (Małgorzata Klara) i Heleną (Anna Moskal). Do obu z nich będzie należało dziecko – mały Tjodolf, którego urodziła Fanny, ale kochać i wychowywać będzie Helena, zastępcza matka. Kiedy jednak Fanny odkryje, że dziecko może stać się kartą przetargową w relacji z mężczyzną, na którym jej zależy, odbierze dziecko, ale – niezdolna do bycia matką – doprowadzi jednocześnie do tragedii.

Opowieść ta mogłaby być przekazywanym z ust do ust memento o tym, jak naprawdę funkcjonuje macierzyństwo (wcale nie „dane z góry”, ani nie „przynależne każdej kobiecie”) gdyby nie kilka elementów samego tekstu i inscenizacji, która pokazuje jeszcze więcej. Poza śledzeniem samej fabuły warto zastanowić się nad powołanymi kontekstami jej czytania – symboliki rzeźni, baśni o trzech świnkach, czy też siły języka i wypowiadanych słów. Warto zwrócić też uwagę na scenę nocnego spotkania Fanny i Heleny, kiedy obie siadają naprzeciwko siebie, a to, jakiej nabraliśmy pewności o bohaterkach, przestaje być oczywiste.

Anna Augustynowicz w czasie prób do "Migreny", zdjęcie znalazło się na okładce książki Roberta Cieślaka "Teatr Anny Augustynowicz", fot. K. Bieliński

Anna Augustynowicz w czasie prób do „Migreny”, zdjęcie znalazło się na okładce książki Roberta Cieślaka „Teatr Anny Augustynowicz”, fot. K. Bieliński

Nieoczywistość interpretacyjna, powołane konteksty i sposób opowiadania wpisuje zasłyszaną historię z przeszłości we współczesność, która może mieć inny wymiar niż tradycyjne opowieści o kobietach. „Migrena” może być więc doskonałym pretekstem do debaty w gronie matek, córek i sióstr, które dziś znacznie bardziej świadomie biorą odpowiedzialność za życie swoje i innych. Co mogą powiedzieć mężczyźni? Podobnie jak kobiety – nie zgodzić się na role, które, jak podkreśliła jedna z recenzentek, „spełniają raczej funkcję użytkową niż sprawczą”.

Co ważne, zupełnie nieoczekiwanie, kilka lat po premierze, spektakl stał się także opowieścią równoległą do tych, które obiegły całą Polskę, a które stawiają pytania na temat macierzyństwa, dziecka w społeczeństwie i odpowiedzialności za nie. Być może spektakl dziś jest jeszcze bardziej aktualny, niż wtedy, kiedy powstawał.

Widzieli, docenili

„Migrena” to do tej pory jedna z najważniejszych sztuk napisana przez Antoninę Grzegorzewską. W ubiegłym roku, po realizacji Anny Augustynowicz, ukazała się w specjalnym tomie „Dialogu” pt. „Dramatopisarki dekady” prezentującym najważniejsze autorki i teksty ostatnich dziesięciu lat w polskim teatrze. Spektakl był do tej pory prezentowany na pięciu festiwalach teatralnych. Trzy lata temu został uznany przez tygodnik „Przekrój” za jedno z 6 najlepszych przedstawień 2010 roku w Polsce. 25 października oraz 9 listopada 2011 roku w Brukseli i w Liège odbyły się prezentacje dramatu „Migrena” zrealizowane przez belgijską artystkę Françoise Berlanger w tłumaczeniu Lindy Lewkowicz.

Jeśli znasz język francuski – zobacz dyskusję na temat dramatu „Migrena” z udziałem reżyserki Françoise Berlanger oraz dramaturga i kuratora projektów teatralnych z Brukseli Antoine’a Pickelsa.

***

I jeszcze Post Scriptum mniej serio, czyli uwagi reżyserki zapisane w egzemplarzach scenariuszy aktorek:

Małgorzata Klara (Fanny) odnalazła trzy: „nie leć tak szybko do tej wódy”, „jesteś piękna w desperacji” oraz „tu przybasuj”. Anna Moskal (Helena) zapisała jedną: „tajemna ekstaza”.

Chcecie to zobaczyć na scenie? Gramy w najbliższą sobotę i niedzielę o 19:00.

Rezerwacja biletów: 91 489 23 23