Krótka historia Teatru Małego (cz. 1)

Mógł się nazywać Współcześniak, Przydeptany lub Augustynówka. Odbyło się na nim osiem premier, a jego scena gościła setki artystów. W tym tygodniu obchodzi swoje siódme urodziny. Dziś pierwszy odcinek opowieści o naszej najmłodszej scenie: Teatrze Małym.

Nazwij sobie teatr

Deptak Bogusława nocą, fot. www.scr.pl

Deptak Bogusława nocą, fot. www.scr.pl

Jest rok 2006, Szczecin. Do powstałego sześć lat wcześniej Deptaku Bogusława dołącza teatralna scena z niewielką restauracją. Kilka miesięcy wcześniej w „Kurierze Szczecińskim” pada pytanie: Jak ma się nazywać najmłodsza scena Teatru Współczesnego? Szczecinianie mają ponad dwieście propozycji – kojarzonych zarówno z miejscem, ulicą, jak i zupełnie niespodziewanych. Znajduje się wśród nich trzydzieści, które odwołują się do nazwy Deptak Bogusława, a zatem jest „Teatralny Zaułek przy Bogusława” czy też swojsko brzmiący „Współczesny przy Bogusiu”. Dobrze w nazwach brzmi też sam deptak, zatem pojawia się aż dziewięć propozycji nazwy „Na deptaku”, a także bardziej wymyślne formy jak: „Deatr Teptak”, „Teatr Przydeptany” czy „A’deptacja”. Ciekawostką jest fakt, że najwięcej, bo aż dwanaście, propozycji brzmiało „Teatr im. Jana Pawła II”.

Szczecinianie uruchamiają wyobraźnię i proponują także nazwy mniej oczywiste, zabawne i zadziwiające. Pojawiają się więc: „Melpomenum”, „Pod stołem”, „Ściśle Jawny”, „Współcześniak”, „Czynszówka”, „Boja”, „Filigran” czy „Augustynówka”, od nazwiska dyrektor artystycznej Współczesnego. W końcu, po wielu debatach, zostaje wybrana nazwa Teatr Mały, którą zaproponowało pięć osób. Nazwa ta jest kusząca o tyle, że nawiązuje także do pierwszej, powojennej sceny teatralnej w Szczecinie, czyli założonego w 1945 roku Teatru Małego im. Mariana Buczka i darzonego ogromną sympatią (ze wzajemnością), nieistniejącego dziś Teatru Małego w Warszawie prowadzonego przez Pawła Konica.

Spektakle w ruchu

Dziś trudno się doliczyć „spektakli Teatru Małego”, dlatego że wiele z nich przynależy zarówno do sceny na Deptaku Bogusława, jak i scen przy Wałach Chrobrego. Taki też był początek – na inauguracji nowej siedziby publiczność zobaczyła „Napis” w reż. Anny Augustynowicz, przeniesiony do Teatru Małego z dużej sceny. Scenografia została zaprojektowana w taki sposób, aby działała zarówno na mniejszej, jak i większej przestrzeni, a do dziś są tacy, którzy wolą „wersję z Małego”, i tacy, którzy lubili spektakl na dużej scenie. Co do jednego jesteśmy zgodni – był to bardzo dobry spektakl, który także jako pierwszy realizował nową linię programową teatru, pozwalającą na scenę Małego przygotowywać repertuar lżejszy, komediowy, „mieszczański”, w dobrym tego słowa znaczeniu.

"Próby z jej życia" w reż. P. Ratajczaka, scenę graną i kręconą kamerą na podwórzu publiczność oglądała na ekranie wewnątrz teatru, fot. W. Piątek

„Próby z jej życia” w reż. P. Ratajczaka, scenę graną i kręconą kamerą na podwórzu publiczność oglądała na ekranie wewnątrz teatru, fot. W. Piątek

A jednak – eksperyment kusił. Pierwszą premierą na tej scenie było kryminalne story pt. „Pan Poduszka” w reż. Piotra Ratajczaka, grane jednocześnie także na scenie warszawskiej Starej ProchOFFni (spektakl zrelizowany był w koprodukcji). Pierwsze przedstawienie, przygotowany tylko i wyłącznie na scenę Teatru Małego to „Próby z jej życia” Martina Crimpa w reż. Piotra Ratajczaka – współczesna, nowocześnie zrealizowana sztuka, w której los głównej, wyimaginowanej bohaterki – Anny, był komentowany cały czas z punktu widzenia jej medialnej przydatności. Ciekawa była formuła spektaklu, w którym jako przestrzeń sceniczną wykorzystano każdy zakamarek budynku – publiczność zgromadzona na widowni widziała na obrazie filmowym kręconym na żywo relację z teatralnej kawiarni, garderoby czy też podwórka za siedzibą teatru. Spektakl grany był w późniejszym czasie także na Malarni.

Zadziwiające były zresztą pomysły scenografów i reżyserów na wykorzystanie minisceny Teatru Małego. Grzegorz Małecki (scenograf) i Justyna Celeda (reżyserka) na potrzeby realizacji „Czarującego korowodu” Wernera Schwaba zamontowali wewnątrz teatru prawdziwą karuzelę, wobec której i na której spotykał się tytułowy korowód postaci granych przez Beatę Zygarlicką i Mirosława Guzowskiego. To zresztą nie jedyny doskonały pomysł scenograficzny. Matylda Kotlińska (scenografka)  i reżyser Piotr Ratajczak stworzyli na scenie Małego, swoiste, kompaktowe „M1”, czyli mikromieszkanie Adama Miauczyńskiego, bohatera „Dnia świra” zlokalizowane w samym centrum sceny i dające możliwość zobaczenia spektaklu aż siedemdziesięcioosobowej widowni (przy „normalnym” ustawieniu na widowni zasiądzie ok. 40 osób). Spektakl jest w repertuarze do dziś, ciągle na scenie Teatru Małego.

"Mąż i żona" w reż. A. Bubienia, na zdjęciu: Anna Januszewska (Elwira), Konrad Pawicki (Wacław), fot. W Piątek

„Mąż i żona” w reż. A. Bubienia, na zdjęciu: Anna Januszewska (Elwira), Konrad Pawicki (Wacław), fot. W Piątek

Jednym z niekwestionowanych hitów sceny jest także spektakl „Małe zbrodnie małżeńskie” wyreżyserowany przez Marka Pasiecznego z udziałem Joanny Matuszak i Wiesława Orłowskiego. Do Małego trafiła również klasyka dramatu zrealizowana na Malarni: „Mąż i żona” Aleksandra Fredry w reż. Andrzeja Bubienia, czyli komedia małżeńska, wypełniona kostiumami Anny Sekuły nawiązującymi do tych „z epoki” i nastrojową muzyką Piotra Salabera. Do Małego, z Malarni, przeniesiony został też spektakl „Życie / instrukcja obsługi” Mateusza Przyłęckiego.

Na najmniejszą scenę trafił też debiut dramaturgiczny Jakuba Roszkowskiego „Morze otwarte” w reż. Marka Pasiecznego.  Całkiem komediowo, a także muzycznie zrobiło się w Teatrze Małym za sprawą „Ciętych historii” w reż. Bartosza Zaczykiewicza.

Artystyczne plany

W ostatnich latach nasza najmłodsza scena coraz bardziej zmierza ku byciu sceną aktorską – wypełnioną pomysłami aktorów, ich energią i artystycznymi zainteresowaniami. Teatr Mały ma w swoim repertuarze więc zarówno spektakl stworzony przez Stowarzyszenie Teatr Niekonsekwentny (założony przez aktorów Małgorzatę Klarę i Adama Kuzycz-Berezowskiego) – „Słodka Fibi”, jak i recital Grażyny Madej z piosenkami Jonasza Kofty. Ostatnio najmniejsza scena Współczesnego wręcz pęka w szwach z powodu wprowadzenia tu muzycznego spektaklu Arkadiusza Buszki  „Dobry wieczór Fogg”, a to jeszcze nie ostatnie słowo, które ma do powiedzenie Teatr Mały w tym sezonie….

W drugiej części „Krótkiej historii…”, już w najbliższy czwartek:

o tym, kto występował w Teatrze Małym latem, kto w nim debatował i dlaczego najlepiej wybrać się do teatru na deptaku całą zgrają znajomych.

A już jutro:

Smacznie, aromatycznie, przyjemnie, czyli „Mały od kuchni”