Każdy z nas ma swoją wieżę z klocków [wywiad]

Magdalena Myszkiewicz w monodramie "Wieża z klocków", fot. Piotr Nykowski

Magdalena Myszkiewicz w monodramie „Wieża z klocków”, fot. Piotr Nykowski

Czy potrafimy rozmawiać na temat adopcji? Jak wygląda życie adoptowanego dziecka? Czy każdy może zostać rodzicem adopcyjnym? Na te pytania odpowiada monodram „Wieża z klocków”. O spektaklu i drodze na deski teatru z aktorką Magdaleną Myszkiewicz rozmawiają: Konrad Traczyk, Julia Wróblewska i Paweł Stasieniuk. Wywiad ukazuje się w nowym cyklu przygotowanym przez blogerów teatru – CZEGO NIE WIDAĆ. 

Może zacznijmy od początku: skąd wziął się pomysł żeby zostać aktorką?

Jak wieść rodzinna głosi od zawsze lubiłam mówić wierszyki, śpiewać piosenki. Byłam też w teatrze dziecięcym, brałam udział w przedstawieniach, jeździłam na festiwale. W moim przypadku dziecięca zabawa w teatr przerodziła się w prawdziwą pasję, a w konsekwencji w sposób na życie. Najpierw był teatr dziecięcy, później szkoła teatralna, a potem teatr zawodowy.

Co trzeba zrobić żeby zostać aktorem?

Sposobów i dróg jest wiele, wszystko zależy od naszych oczekiwań. Ukończenie szkoły teatralnej daje możliwość grania w teatrze takim jak Teatr Współczesny w Szczecinie, czyli na profesjonalnej scenie. Żeby zagrać np. w serialu czasem wystarczy jedynie pasować do roli i wygrać casting. Na pewno trzeba dokładnie wiedzieć czego się chce, a następnie szukać sposobów realizacji tych zamierzeń.

Skąd zrodził się pomysł na powstanie spektaklu „Wieża z klocków”?

Spektakl został zrealizowany w ramach Sceny Propozycji Aktorskich. Cały pomysł tego projektu powstał w mojej głowie, a jego początek to oczywiście poruszający tekst Katarzyny Kotowskiej. Ponadto postanowiłam zmierzyć się ze szczególną formą teatralną, jaką jest monodram. Uważam, że każdy aktor powinien doświadczyć tej niezwykłej relacji z widzem.

Dlaczego wybrała Pani temat adopcji?

To temat niszowy, przed „Wieżą z klocków” właściwie nie poruszany w teatrze. Postanowiłam wprowadzić widza w świat emocji bardzo silnych i dla każdego człowieka fundamentalnych. Relacje, które się zawiązują lub ich brak na początku życia determinują wszystko w sposób niewyobrażalny. Miłość i poczucie bezpieczeństwa oraz cierpienie wywołane ich brakiem to główny temat, którym się zajmuję w moim spektaklu. Poza tym, adopcja jest w naszym społeczeństwie tematem nieoswojonym. Bycie adoptowanym jest rodzajem odmienności. Ktoś mówi innym językiem, ma inny kolor skóry, czy – właśnie – urodził się inaczej… w Polsce to nieustannie tematy tabu.

Gdzie szukała Pani wiedzy i inspiracji?

Pierwsza była oczywiście książka Katarzyny Kotowskiej „Wieża z klocków”, na podstawie której powstał scenariusz spektaklu. Inspirują mnie także ludzie od lat zawodowo zajmujący się adopcją: „Fundacja Mam Dom” która była współorganizatorem tego przedsięwzięcia, Magdalena Modlibowska autorka książek i artykułów prasowych, propagatorka odczarowywania adopcji, która systematycznie wpompowuje do naszej społecznej świadomości kolejne dawki rzeczowej wiedzy na ten temat. „Odczarować adopcję” i „Księga adoptowanego dziecka” to książki wręcz rewolucyjne na naszym rynku. Druga z nich powstała dla dzieci adoptowanych i ich adopcyjnych rodzin – pomaga w budowaniu ich wspólnej tożsamości, to w Polsce zupełna nowość. Magdalena Modlibowska pisze też regularnie artykuły do gazety „Chcemy być rodzicami”. To pierwsza gazeta dotycząca rodzicielstwa, w której jest stała rubryka na temat adopcji.

Pomysł na wykorzystanie drewna był od początku, czy były jakieś inne pomysły?

Od początku wiedziałam, że w spektaklu bardzo ważną rolę będzie pełnić scenografia i rekwizyty. Dlatego też zaprosiłam do współpracy Agnieszkę Miluniec i Macieja Osmyckiego. Z jednej strony nie interesowały nas realistyczne gadżety w postaci misiów, laleczek i poduszek, a z drugiej strony chcieliśmy stworzyć klimat domu, jako ciepłego, przytulnego miejsca. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na użycie aluminium i drewna, dzięki czemu powstała oszczędna w formie przestrzeń i wielofunkcyjne urządzenie sceniczne. Arek Buszko, reżyser spektaklu chciał użyć w spektaklu także formy lalkowej. Maciej Osmycki zrobił prostą i surową w formie, a jednocześnie niezwykle wyrazistą lalkę wyciosaną z kilku kawałków drewna. Mówimy na niego Lalun, bądź Lalunek (śmiech).

Zdarzyło się kiedyś Pani zapomnieć tekst?

Oczywiście.

I co wtedy ?

Jeśli wiem, co mam powiedzieć ratuję się używając innych określeń o podobnym znaczeniu, do momentu aż wrócę do właściwego tekstu. Najgorzej jest z wierszem – wtedy rzeczywiście zapomnienie tekstu jest dużo bardziej dramatyczne i trzeba ratować się jakimś prędko wymyślonym rymem albo przeskoczyć dalej.

Jaki był Pani najlepszy moment w karierze?

Najlepsze sytuacje to te, które właśnie się wydarzają albo dopiero się wydarzą… Na pewno zrealizowanie przeze mnie monodramu jest niezwykle ważnym rozdziałem w moim zawodowym życiu. Jest też kilka takich spektakli, które zawsze będą dla mnie ważne, jak choćby „Wesele” czy „Akropolis”. Jest coś magicznego w spektaklach zespołowych, gdzie można poczuć energię wspólnego bycia na scenie.Dla mnie to jest prawdziwa magia.

Czy ma pani jakiś rytuał po zakończeniu spektaklu?

Po pierwsze nie lubię się śpieszyć. Lubię ze spokojem zmyć makijaż i przebrać się – mieć czas na „zmianę skóry”. Gdy spektakl wymaga dużego wysiłku emocjonalnego zwykle wracam do domu pieszo. Jest wieczór, chłodne powietrze, czasem pada – świat dookoła jest znów realny…

Dlaczego warto przyjść na „Wieżę z klocków”?

Myślę, że spektakl jest ciekawie zrobiony, nietypowo rozwiązany plastycznie, również dzięki projekcjom multimedialnym Katarzyny Pawłowskiej. Wierzę, że może widza zaskoczyć, a nawet urzekać. Poza tym – to jest spektakl o miłości. Z pewnością więc dostarczy widzom sporą dawkę emocji, a zarazem da możliwość spojrzenia na świat z nieco innej perspektywy. Kto nie boi się w teatrze wzruszeń z pewnością się nie zawiedzie.

Dziękujemy za rozmowę.

Najbliższe prezentacje spektaklu „Wieża z klocków” w nachodzący weekend – 20, 21 i 22 stycznia (są jeszcze wolne miejsca!)

Poznaj autorów wywiadu – zobacz nasz krótki film zapowiadający: