Jacek Polaczek – twarze i głosy

Jacek Polaczek w "Krawcu" Sławomira Mrożka wraz z Tadeuszem Zapaśnikiem, fot. R. Pajchel

Jacek Polaczek w „Krawcu” (1978) Sławomira Mrożka wraz z Tadeuszem Zapaśnikiem, reż. Janusz Nyczak, fot. Renata Pajchel

Trudno uwierzyć w jego nieobecność. Niemal dokładnie rok temu – 21 maja 2016 roku odbyła się premiera spektaklu „Skarpetki. Opus 124” w Teatrze Polskim w Szczecinie, gdzie Jacek Polaczek wraz z przyjacielem ze szkoły teatralnej, Wojciechem Pszoniakiem, mierzyli się z figurą bycia aktorem, na scenie i w życiu. Dla Polaczka była to próba ostatnia.

Polaczek na szczecińskich scenach

Urodził się w Częstochowie. W 1969 roku ukończył wydział aktorski łódzkiej „Filmówki”. Po studiach występował na scenach Tarnowa, Koszalina i Poznania. Od 1976 do 2003 roku był aktorem Teatru Współczesnego w Szczecinie, pracując pod dyrekcją zarówno Macieja Englerta, Andrzeja Chrzanowskiego, Bogusława Kierca, Ryszarda Majora, jak i Anny Augustynowicz. Szczegółowi badacze jego obecności we Współczesnym szybko zorientują się jednak, że Polaczek kilkakrotnie z TW odchodził i do tego teatru wracał. Po latach przyznał w wywiadach, iż odchodząc nigdy nie palił za sobą mostów łączących go dwoma z teatrami na Wałach Chrobrego. Po niemal trzydziestu latach ostatecznie jednak zdecydował się na stałe przyłączyć do zespołu Teatru Polskiego. Grał także w Teatrze „13 Muz”, Teatrze Kameralnym, Teatrze Krypta, Piwnicy przy Krypcie oraz w Teatrze Telewizji. Występował w Kabarecie Klim Tadeusza Klimowskiego.

Plakat do spektaklu "Czyje to życie?" z podobizną Jacka Polaczka, proj. Rafał Olbiński

Plakat do spektaklu „Czyje to życie?” z podobizną Jacka Polaczka, proj. Rafał Olbiński

Jego role teatralne można liczyć w setkach, wśród nich jest wiele wybitnych kreacji, które zyskały entuzjastyczne recenzje i nagrody (m.in. „Bursztynowy Pierścień”, „Oko recenzenta”), był też wielokrotnie wyróżniany przez publiczność. Kiedy prześledzi się jego drogę artystyczną szybko można dojść do wniosku, że Polaczek to zdecydowanie aktor pierwszego planu, obsadzany w rolach ważnych, dramatycznych, wymagających doskonałej kondycji aktorskiej i siły. Jego obecność w Szczecinie zaczęła się od pierwszego tytułu granego na deskach Współczesnego – „Jubileuszu” w reż. Macieja Englerta, gdzie spotkał się na scenie z Niną Grudnik, Sławomirą Łozińską i Tadeuszem Zapaśnikiem. Z tym ostatnim stworzył wiele mocnych, wartych zapamiętania duetów – przez szereg lat obecności na scenie TW. Już kilka lat po zagraniu pierwszego spektaklu był jednym z najbardziej rozpoznawalnych i cenionych aktorów szczecińskich.

Jacek Polaczek jako Szambelan w "Iwonie,

Jacek Polaczek jako Szambelan w „Iwonie, księżniczce Burgunda” (1996) wraz z Ewą Sobiech i Tadeuszem Zapaśnikiem, reż. Anna Augustynowicz, fot. Marek Biczyk

Zagrał m.in. Reżysera w „Wyzwoleniu”, główną rolę Kena Harrisona w sztuce „Czyje to życie?”, tytułową rolę w „Wysockim”, tytułową rolę Macieja Korbowy, główną rolę w „Kartotece”, Szambelana w „Iwonie, księżniczce Burgunda”. W „Iwonie…”, podobnie, jak w granych we Współczesnym „Krzesłach” tworzył doskonały duet z Anną Januszewską, przez lata zresztą była to jedna z najsilniejszych, aktorskich par na scenie przy Wałach Chrobrego i nie tylko. Ci, którzy widzieli tę parę na początku lat 90. w sztuce „Kto się boi Wirginii Wolf?” (na scenie Teatru Polskiego) – zapewne zapamiętali ją na zawsze.

Plakat do spektaklu "Kto się boi Wirginii Woolf?" (1992), na plakacie: Jacek Polaczek, Anna Januszewska, Mirosław Kropielnicki, Violetta Smolińska, archiwum Instytutu Teatralnego w Warszawie

Plakat do spektaklu „Kto się boi Wirginii Woolf?” (1992), reż. Zbigniew Wilkoński, na plakacie: Jacek Polaczek, Anna Januszewska, Mirosław Kropielnicki, Violetta Smolińska, archiwum Instytutu Teatralnego w Warszawie

Jeszcze niedawno Jacka Polaczka można było oglądać w Teatrze Polskim – m.in. w małych, kameralnych sztukach, bez przesady można powiedzieć „mistrzowskich”, gdzie główny nacisk kładziony jest na doskonałe aktorstwo, takich jak wspomniane „Skarpetki. Opus 124”, czy „Udręka życia” Hanocha Levina grana wraz z Elżbietą Donimirską. Fani Teatru Polskiego mogą go pamiętać m.in. także w doskonałej roli Wolanda w „Mistrzu i Małgorzacie” – tę rolę przypomniał dziś, dzień po jego śmierci portal e-teatr przywołując Jacka Polaczka jako postać dnia.

Głos, którego nie można zapomnieć

Wielkim atutem Polaczka był jego głos – głęboki, mocny, dojrzały. Tuż po debiucie scenicznym na scenie szczecińskiej pojawił się więc radiowy – w 1976 po raz pierwszy Rozgłośni Polskiego Radia w Szczecinie wybrzmiał głos aktora czytającego tekst „Wigilia” Jerzego Samborskiego. Podobnie jak role teatralne, radiowe również można liczyć w setkach. Polaczek w dużej mierze reżyserowany przez doskonałych twórców słuchowisk, jak Sylwester Woroniecki i Waldemar Modestowicz, stworzył niezliczoną ilość ról -zarówno w sztukach czytanych na role, jak i solo. To właśnie Jacek Polaczek dla szczecińskiego słuchacza, na antenie Polskiego Radia Szczecin, przeczytał w odcinkach ważne powieści, takie jak „Lalka” (280 odcinków), „Pan Wołodyjowski” (172 odcinki), czy „Potop” (402 odcinki). Głos Polaczka brzmiał w domach słuchaczy radiowych przez ponad trzydzieści lat. W ubiegłym roku aktor wziął udział w nagraniu audiobooka z bajkami Marcina Tomaszewskiego (muzyka: Adam Opatowicz).

Świat filmu… i Szczecin

Jacek Polaczek na zawsze pozostanie na taśmie filmowej kilku obrazów: „Bachianas Brasileiras” (1968) reż. Preben Osterfelt, „Skok śmierci” (15 odc. serialu „07 zgłoś się” – 1984) reż. Krzysztof Szmagier, „Penelopy” (1988) reż. Bohdan Poręba, fabularyzowanym dokumencie „Paderewskiego życie po życiu” (1999) w reż. Stefana Szlachtycza oraz w „Linczu” (2010) w reż. Krzysztofa Łukaszewicza. Wielu przyzna, że w kinie było go za mało, że tak naprawdę nie został on przez to medium dostrzeżony – patrząc na dorobek aktorski w teatrze trudno się jednak temu dziwić. Drugą sprawą jest peryferyjność Szczecina, która z racji dalekiego położenia od centrów produkcji filmowej, nie pozwala na intensywny w nim udział tutejszych aktorów. W latach 80. i 90. aktor pojawił się także w Teatrze Telewizji współpracując z reżyserami teatralnymi – Andrzejem Rozhinem czy Ryszardem Majorem.

Fotos z filmu "Lincz" - pierwszy od prawej Jacek Polaczek

Fotos z filmu „Lincz” (2011), scena zbiorowa, pierwszy od lewej: Jacek Polaczek, fot. M. Makowski

A jednak Polaczek ukochał Szczecin – od lat 70. mieszkał wraz z rodziną na Osiedlu Zawadzkiego, skąd miał tylko chwilę do ukochanego Parku Kasprowicza. Można tam było spotkać aktora na rowerze, czy na spacerze. Żona Jacka Polaczka, Krystyna Zgud-Polaczek, która pracuje w Teatrze Współczesnym jako inspicjentka, po latach wspominała z dumą, że właśnie tu, w Szczecinie, razem z Jackiem, „Wychowaliśmy dwóch synów i doczekaliśmy sześciorga wnuków…” [przeczytaj wywiad: Zapraszam Państwa do ukłonów].

Jacek Polaczek w teatrze spędził całe życie, zagrał setki ról, ceniony przez krytykę i uwielbiany przez publiczność zostanie w pamięci teatromanów, przyjaciół z teatru, szczecinian. Odeszła jedna z najważniejszych postaci budujących artystyczne życie Szczecina. Będzie nam go brakowało.

Jacek Polaczek, fotografia z archiwum Teatru Współczesnego

Jacek Polaczek, fotografia z archiwum Teatru Współczesnego