Horvátha poczucie humoru

Po_sezonie_TW_mediaDrukMistrz ironii, wybitny znawca ludzkich słabości, wyśmiewający je bez skrupułów – dziś na blogu o Ödönie von Horvácie, autorze niepokornym, którego komedia „Po sezonie” właśnie wchodzi na afisz Teatru Współczesnego.

„Moje sztuki u pewnej części prasy wywołują osobliwe podniecenie. Osobiście wydaje mi się to wyjątkowo zagadkowe. Zarzuca mi się, że jestem zbyt grubiański, obrzydliwy, zbyt niesamowity, zbyt cyniczny i co tam jeszcze można przytoczyć pośród solidnych cech – a przeocza się przy tym, że nie mam innego celu niż tak obrazować świat, jaki on niestety jest*” – mówił autor w wywiadzie radiowym udzielonym w 1932 roku, tuż po otrzymaniu prestiżowej nagrody von Kleista.

Czym mógł bulwersować Horváth publiczność niemieckich i austriackich, przedwojennych teatrów? Jak wskazują badacze, autor „Kazimierza i Karoliny” skutecznie potrafił wskazywać na to, że świat mieszczańskiej idylli jest jedynie fasadą, za którą kryje się ludzka głupota, na której powoli wykiełkować mogą idee faszystowskie. Źródło kryzysu ekonomicznego tamtego czasu Horváth sytuuje przede wszystkim w kryzysie relacji międzyludzkich – pozbawionych empatii, zrozumienia, a nastawionych na wymierne zyski. W taki sposób autor ukazuje w swoich dramatach zarówno ludzi pozornie „kochających się”, rodziny i przyjaciół, czyli społeczności, dla których siłą napędową stała się religia kapitalizmu.

Sztukę „Po sezonie” (znaną w Polsce także pod tytułem „Pod pięknym widokiem”**) Horváth pisał obserwując społeczność niewielkiej bawarskiej miejscowości Murnau, która w latach 20. ubiegłego wieku, jak pisze Herbert Gamper „była rodzajem miejsca, gdzie skupiały się zrujnowane indywidua, szukający letniego schronienia ludzie, którzy nie zawsze z jasnych powodów musieli się tu na jakiś czas zaszyć. Gangsterzy z terenów Renu grali tu rolę drobnomieszczan, aż do ich demaskacji. Przesłodzony półświatek bawił się tu w idyllę*”. Echa tych postaw widać w wielu bohaterach sztuki „Po sezonie”, swój pierwowzór ma też Ada – obecna w Murnau podstarzała dama, która wyszukiwała wciąż nowych partnerów, wśród przedstawicieli tzw. „złotej młodzieży”. Również miejsce akcji – niewielki, podupadły hotel, znajdował się naprawdę tuż nad jeziorem Staffelsee.

Autor sztuki "Po sezonie" (w centrum) w dzieciństwie wraz z rodziną, fot. z archiwum prywatnego

Autor sztuki „Po sezonie” (w centrum) w dzieciństwie wraz z rodziną, fot. z archiwum prywatnego

Co półświatek z Murnau może opowiedzieć dziś polskiemu widzowi? W rzeczywistości, w której do bram wciąż puka europejski kryzys, (podobnie jak było to w latach dwudziestych), a na transformacji ustrojowej zyskać udało się niewielu, postawy ludzkie pozostają niezmienne. Podstawą świata pozostaje pieniądz – i to jego rządy będą niezmiennie obnażały ludzkie słabości. Jeśli do tego zestawu dołożymy jeszcze wątek relacji między kobietami i mężczyznami – wyznaczany głównie przez status ekonomiczny i patriarchalną tradycję – może powstać prawdziwie wybuchowa mieszanka, która niejednokrotnie spowoduje także wybuch śmiechu.

PS Jako dodatek – próbka poczucia humoru Horvátha poniżej, czyli NOTATKA AUTOBIOGRAFICZNA (na zamówienie):

Ödön von Horváth – urodzony 9 grudnia 1901, a dokładnie w Fiume nad  Adriatykiem, popołudniu, za piętnaście piąta (według innego źródła o wpół do piątej). Kiedy ważyłem trzydzieści dwa funty, opuściłem Fiume, zawiodło mnie częściowo do Wenecji i częściowo na Bałkany, gdzie przeżyłem to i owo, między innymi zamordowanie króla Alexandra Serbskiego wraz z jego małżonką. Kiedy miałem metr 20 wzrostu, przeprowadziłem się do Budapesztu i żyłem tam do metra 21. Pilnie uczęszczałem tam na liczne place zabaw i sprawiałem wrażenie, dzięki mojej rozmarzonej i złośliwej osobowości, osoby niesympatycznej. Przy wzroście około metr 52 obudził się we mnie Eros, ale na razie bez sprawiania mi specjalnych kłopotów – (moja miłość do polityki była wówczas bardzo intensywna). Moje zainteresowanie sztuką, zwłaszcza literaturą piękną, obudziło się relatywnie późno (przy wzroście metr 70), ale dopiero od metr 79 stało się to parciem, wprawdzie do opanowania, ale zawsze. Kiedy wybuchła wojna, miałem metr 67, kiedy się skończyła metr 80 (podczas wojny mocno wystrzeliłem w górę). Mając metr 69 miałem moje pierwsze wyraźnie seksualne przeżycie – i dzisiaj, kiedy już dawno przestałem rosnąć (metr 84), z pewnym rozrzewnieniem myślę o tych pełnych przeczucia dniach. Dzisiaj rozrastam się raczej wszerz – ale o tym nie mogę państwu powiedzieć nic bliższego, ponieważ jestem sam sobie jeszcze zbyt bliski*.

* przekład tekstów z języka niemieckiego– Grażyna Kania

** oryginalny tytuł utworu to „Zur schönen Aussicht”, czyli dosłownie „Pod pięknym widokiem”, takie też brzmienie miało polskie tłumaczenie utworu autorstwa Macieja Ganczara oraz pierwsza wersja przekładu Jacka St. Burasa. W Teatrze Współczesnym w Szczecinie zdecydowaliśmy się zrealizować sztukę pod tytułem „Po sezonie”, w nawiązaniu do pierwotnego pomysłu autora sztuki.