Co to znaczy „feinweinblein” i inne tajemnice

21.05.2015 Gdynia, 10 FESTIWAL POLSKICH SZTUK WSPÓŁCZESNYCH RAPORT. GND: „Feinweinblein” Weroniki Murek. fot. Roman Jocher

Weronika Murek i Katarzyna Szyngiera w Gdyni w czasie 10. FESTIWALU POLSKICH SZTUK WSPÓŁCZESNYCH RAPORT, fot. Roman Jocher

Jeśli jeszcze zastanawiacie się „o co chodzi?” i martwicie tym, że nie zdołacie wypowiedzieć słowa „feinweinblein” rezerwując bilet do teatru – podpowiadamy, jak sobie dać radę z naszą najnowszą sztuką*. Szukając wyjaśnień sięgnęliśmy do wywiadów z autorką, Weroniką Murek. Oto podstawowe hasła, które towarzyszyły jej powstawaniu. 

FEINWEINBLEIN
To słowo, które znalazłam w książce „Bery i bójki śląskie”, a oznacza potwora, straszydło. Nikt za bardzo nie wiedział jak wygląda ani po co przychodzi, ale wiadomo było, że kiedy przyjdzie, stanie się coś strasznego. I to właśnie, bardziej niż konkretne właściwości, budziło grozę i było używane przez matki jako straszak dla dzieci: „Bo przyjdzie Feinweinblein!”

ŚWIETLICA
Małe społeczności zwykle organizują się wokół pewnego jądra. Może być kościół, sklep wiejski, osiedlowy, kantyna, bufet w teatrze. To miejsce, w którym spotykają się ludzie, którzy inaczej pewnie tak często by się nie spotykali. Tak rodzaj agory. […] Jelinek pisze, że jesteśmy jak gołębie, które tłoczą się ze sobą zimą, ale nie po to, żeby nawiązywać ze sobą kontakt, tylko dlatego, że jest im cieplej.

RADIO
Radio jest dla mnie metaforą tęsknoty – za tym, żeby ktoś ci powiedział co robić, jak żyć. […] W Feinweinblein ludzie gromadzą się wokół radia, bo szukają rozwiązań pozornie praktycznych problemów, np. w jakich butach pochować bliższych i dalszych zmarłych. Ale za tym często kryje się problem wielkiej tragedii, śmierci. Konkretna wskazówka pozwala jakoś go okiełznać, ograć, zaprząc do czegoś, co wydaje się praktyczne, pragmatyczne, przynieść pocieszenie.

HISTORIA
Historia przez duże H stanowi tło. Dotyczy wszystkich bohaterów i wpływa na ich losy. Interesuje mnie, jak historia przez duże H przechodzi przez historię przez małe h i odwrotnie. Jak historia realizuje się w naszych codziennych sprawach, jak na co dzień nas dotyka.

JĘZYK
Bardziej mnie interesuje sposób, w jaki mówimy, niż to, co mówimy, wewnętrzne stylizacje, a pomiędzy nimi freudowskie pomyłki. Te momenty, kiedy język cię wyprzedza lub kiedy z tobą na moment wygrywa, gdy cię zdradza. Kiedy nie ty mówisz językiem, tylko język mówi tobą. […] Warto się przysłuchiwać takim bzdurkom, małym rozmowom na fotelu fryzjerskim o pogodzie. Podczas nich wymyka się to, co naprawdę ludzie myślą, co ich najbardziej boli, co naprawdę ich interesuje. Podsłuchując, a potem pisząc dialogi, szukam momentu nieuwagi. Nie chciałabym powtarzać tego, co widzę na co dzień. Ale faktycznie, podsłuchuję, co i jak ludzie mówią, a zastanawia mnie zwłaszcza to, jak mało mówią, kiedy mówią. Jak bardzo nie ma w tym nic. Nie cierpię small talków i męczy mnie kombinowanie, co tu powiedzieć. Tym bardziej, że ile można mieć naprawdę wartych do obwieszczenia światu rzeczy? Podejrzewam, że trzy – cztery myśli przez całe życie, a reszta to gadanina, która mnie w jakiś bolesny sposób fascynuje.

PRZESĄDY
Interesują mnie przesądy, wierzenia ludowe. Inspiruje mnie myślenie magiczne. Obłaskawianie świata rytuałami, to, ile jest rytuałów wokół śmierci i pochówku. W jaki sposób ludzie próbują okiełznać śmierć. […] Sama nie jestem zabobonna, ale myślę, że to otwiera ludzi na inne światy. To takie myślenie, które dla mnie jest niedostępne. […] Na przykład to, że jeśli trumna stoi na jakimś stole, to nogi tego stołu wkłada się do misek z solą, jest prawdziwym zabobonem. To, że nie powinno się włączać lampy, tylko zapalać świecę przy zmarłym, to też prawdziwe wierzenie. To są autentyczne zabobony z różnych części Polski.

ŚMIERĆ
Uważam, że są dwa podstawowe tematy: miłość i śmierć, wszystko inne jest wobec tego pochodne. Pewnie też chcę tę śmierć jakoś zatupać, zagadać, dorysować jej wąsy. Tak często nią obracać, żeby przestała być straszna.

Śmierć to ostatnie wydarzenie, które naprawdę nami porusza. W ogólnej blazie mogłoby być czymś, co może wstrząsnąć, chociaż […] nie musi, może być przyjęte tak, jak odwołanie autobusu z racji warunków pogodowych. To coś, na co nie mamy wpływu, więc trzeba przejść nad tym do porządku dziennego.

Cytaty pochodzą z wywiadów z Weroniką Murek:
1. Anna Majewska , Żeby tylko się nie przysiedli, http://popmoderna.pl/zeby-tylko-sie-nie-przysiedli-wywiad-z-weronika-murek/ [dostęp 13.03.2017]
2. Justyna Jaworska, Piotr Olkusz , Wiśnie w hełmie, „ Dialog” 2015, nr7, s. 7-8
3. Kamila Peltz , Szukam momentu nieuwagi, http://teatralny.pl/rozmowy/szukam-momentu-nieuwagi,1611.html [dostęp 13.03.2017]
4. Sylwia Gutowska, Zmarli też rozmawiają, http://www.anywhere.pl/article,1615,Zmarli-tez-rozmawiaja [dostęp 13.03.2017]

*rezerwując bilet można używać podtytułu, tzn. „poproszę bilet na spektakl „W starym radiu diabeł pali”:)