Co mnie dziwi w „Skoczni w Jerozolimie”? Na marginesie sobotniej premiery

Wojciech Sandach jako Ksiądz Józek w „Skoczni w Jerozolimie", zdjęcie z próby, fot. Piotr Nykowski

Wojciech Sandach jako Ksiądz Józek w „Skoczni w Jerozolimie”, zdjęcie z próby, fot. Piotr Nykowski

 
Moja koleżanka nauczycielka po przeczytaniu uczniom wiersza często zadaje im pytanie: „Co Cię w tym wierszu zdziwiło?”. To szkolne pytanie zdaje się najtrafniej dotykać emocji wywoływanej przez wypowiedzi poetyckie. Po przeczytaniu sztuki „Skocznia w Jerozolimie” właśnie zadziwienie jest emocją, która pojawia się we mnie na początku. O tym dziś na blogu.

Czy ksiądz może być głównym bohaterem?

Sutanna w teatralnym magazynie często ściągana jest z wieszaka. Ta sama zagra w dyspucie między Panem, Wójtem a Plebanem, w inscenizacji „Dziadów”, w „Weselu” i „Klątwie” Wyspiańskiego. Dramaturgia współczesna bogato korzysta z postaci księdza, raczej wpisując go w pejzaż społeczny, niż czyniąc głównym bohaterem.

W ostatnim czasie na scenie Teatru Współczesnego w Szczecinie ksiądz pojawił się choćby w „Łucji i jej dzieciach” Marka Pruchniewskiego i „Męczennikach” Mayenburga. Szczeciński festiwal Kontrapunkt gościł na scenie teatralnych duchownych wielokrotnie – w „Żydzie” Artura Pałygi, „Był sobie Polak, Polak, Polak i diabeł” Pawła Demirskiego, w „Osobistym Jezusie” Wojcieszka i „Naszej klasie” Słobodzianka. Rola tej postaci zazwyczaj sprowadzała się do kilku prostych „użyć” – od „uczciwego doradcy” po człowieka zagubionego, nierzadko ocierała się o parodię sprawowanej przez niego funkcji.

W „Skoczni w Jerozolimie” ksiądz jest głównym bohaterem. To jego pejzaż wewnętrzny, doświadczenie, sposób widzenia świata, wybory, których dokonał stają się centrum dramatu. Nie jest tajemnicą, że w tle scenicznej postaci pojawia się ks. Józef Tischner, którego rola – filozofa, księdza, osoby publicznej jest dla współczesnej myśli o nas niebagatelna. Kilka tygodni temu doszło wręcz do rzeczy bezprecedensowej – „Tygodnik Powszechny” niejako wskrzesił nieżyjącego już Tischnera i opublikował nieznany wywiad z księdzem, wchodzący w żywy dialog ze współczesną sytuacją społeczną i polityczną.

Paweł Kamza zaskakuje powołując w swoim dramacie księdza Józefa (o którym mówi się tu Józek), a jeszcze bardziej obsadzając w głównej roli wcale nie powtórzenie Tischnera, którego znamy, a wręcz przeciwnie – młodego aktora Wojciecha Sandacha. Jaki da to efekt? Jestem ogromnie ciekawa.

Punkt widzenia, który znasz dobrze

O przeszłości, doświadczeniu spotkań i bywania w różnych miejscach można różnie opowiadać. Albo toczyć soczystą narrację albo dokładnie odtwarzać pamięć miejsc, ilustrować lub przywoływać na szereg różnych sposobów. Co zresztą z tych miejsc zapamiętamy? Czy w kadrze naszej pamięci o Krakowie, Sorrento, czy Wenecji odbiją się obrazki typowe, jak z magazynów turystycznych, czy jedynie strzępy naszych rozmów i cień odbijający się od budynku, pomiędzy przesmykiem w wąskiej alejce?

Jednym z kluczy do czytania dramatu Kamzy okazują się fotografie, które reżyser wykonał w miejscach, do których prowadzi bohaterów swojego tekstu. Zdjęcia, w formie wystawy, będzie oglądał przed spektaklem każdy z widzów, do domu będzie mógł zabrać program będący katalogiem wystawy. Zdjęcia reżysera ujmują prostotą uchwyconych kadrów – sytuacji codziennych, chwilowych, tonących w słońcu. Fragmentaryczność świata, jego urok skupiony w jednej, krótkiej chwili – taki charakter mają też dialogi między bohaterami. Zadziwia to, że ten pozornie nieoswojony sposób komunikacji jest nam bardzo bliski, że kadry fotografii wyglądają jak to, co uchwyca oko z naszych podróży po świecie. W tekście sztuki to zresztą właśnie podróż jest osią konstrukcji dramatu – ksiądz Józek wyrusza do Jerozolimy, aby tam dokończyć pisanie swojej książki.

Jerozolima, fot. Paweł Kamza

Jerozolima, fot. Paweł Kamza

Ludzie, z którymi dzielisz życie

Właściwie nigdy nie wiadomo, które spotkanie w naszym życiu okaże się najważniejsze. Kto zwróci naszą uwagę, kto na naszym życiu zaważy w sposób szczególny. Kamza proponuje zabawę w „życie po życiu” – poza regułami czasu i przestrzeni, gdzie wiek nie ma znaczenia. Liczy się tylko współbycie – wobec wspólnej przeszłości, wobec tego, co się wydarzyło i tego, co wydarzyć się mogło.

Ksiądz Józek spotyka więc dawną miłość – Różę (Grażyna Madej), kloszarda Leję – kolegę ze szkolnej ławki, ojca Francesco – kolegę z seminarium. Na jego drodze nieoczekiwanie pojawia się też Patrycja i jej syn Daniel (ksywa Danksy) – przemytnicy pomagający przedostać się mu, pomimo zamkniętych granic, do Jerozolimy. W finale pojawi się narciarz – Staszek Marusarz (Barbara Lewandowska), a spotkanie z nim przeniesie bohatera w jeszcze inny wymiar. Jaki? Zdziwienie nad sceną finałową niech stanie się też Waszym udziałem – niczego nie zdradzę.

Premiera spektaklu na podstawie tekstu i w reżyserii Pawła Kamzy w najbliższą sobotę 9 kwietnia. Scenografię przygotowała Iza Kolka, muzykę – Paweł Moszumański, ruch sceniczny przygotowali Marlena Bełdzikowska i Witold Jurewicz. Debata po spektaklu, dotycząca życia po śmierci w niedzielę po spektaklu granym o godz. 18:00. Przedstawienie można zobaczyć w najbliższym czasie także 12, 13, 29 i 30 kwietnia.