#babskie_korpo [RECENZJA]

madWomenPlakat_prasaIlu kobiet potrzeba, aby móc scharakteryzować „słabą płeć”? O co walczą? I jakimi sposobami? Co robią, gdy nikt nie patrzy? Jak widzą siebie nawzajem? I czym właściwie jest ta ich kobieca solidarność? Ilu kobiet potrzeba…? O „Mad Woman” pisze Ola Kądziołka. 

Barbie bez Kena

Pięć. Pięć kobiet. Łączą w sobie wszystkie sprzeczności. A co najdziwniejsze – są nie tyle kobietami, ale i samymi mężczyznami. Noszą spodnie, zapuszczają wąsy. W końcu trzeba tę „słabą” płeć czymś okiełznać, czymś wzmocnić. W mniemaniu bohaterek, zwykłych Magd, Agnieszek i Monik, kobieta to dzieło godne chwały. Wzięło się z męskiego boku, ma w sobie waleczność i siłę Adama. Dodając do tego urok osobisty, urodę, niezaprzeczalny intelekt – nie w sposób trafić na coś piękniejszego.
Każde brzydkie kaczątko musi o siebie zawalczyć. Dbać o figurę, znać się na modzie. Doprowadzić siebie do perfekcji. Każde brzydkie kaczątko chce się kiedyś obudzić i w lustrze zobaczyć Barbie. Niezależną, silną, odważną, ale być może pustą lalkę.

Sterem, żaglem i okrętem

Są paniami swojego losu, lekiem na każde zło. Czy jest jeszcze miejsce na faceta u boku? W końcu łajba pełna jest walizek wypchanych ubraniami od znanych projektantów, na które nie żal pieniędzy. Wolną przestrzeń zajmują BARDZO WYGODNE obcasy. Może ten facet jeszcze pociągnie na dno? Doprowadzi do tego przykrego momentu, gdy jedynym tytułem, który nosi kobieta, jest pani domu.

Współczesne kobiety nie cierpią ograniczeń. Pną się do góry, walczą o wysokie stanowiska. Chcą coś znaczyć, często kosztem innych. A potem? Królują za biurkami w babskim korpo. I myśląc, że to one kierują całą sztuką, nie zdają sobie sprawy, że to ich kończyny pociągane są za sznurki przez rozchwiane emocje.

Portret jak zbrodnia doskonały

Nazywają się supermenkami. Wiążą na szyjach różowe peleryny. Bywa, że nie mają czasu biec na pomoc, bo dopiero pomalowały paznokcie albo kończą tłuc kotlety. Ale wiedzą, jakie chcą być. Zmysłowe, delikatne, romantyczne. Silne, waleczne, odważne. Poddane mężom, pomocne, opiekuńcze. Niezależne, samodzielne, wygrane. A jakie są w rzeczywistości? Chyba właśnie MAD.
Gubią się we własnych osobowościach, może nie radzą sobie z natłokiem obowiązków, brakiem czasu, swoimi emocjami. Chcą być lepsze od innych, liczyć tylko na siebie, a tym samym jednoczą się, tworzą rodziny. Coś w sobie zabijają, coś rodzą na siłę. MAD – takie są kobiety.

Spodziewałam się gloryfikacji kobiety. Postawienia jej na piedestale. Ale której kobiety? Matki, bizneswoman, podróżniczki, córki? Która jest bardziej kobietą? Czy potrzebne są spodnie i wąsy, szpilki i garsonki? Wszystkie żyjemy w biegu, jak w babskim korpo, ścigając się z ambicjami swoimi, a tym bardziej – swoich koleżanek. Jak pogodzimy w sobie wszystkie sprzeczności? Pokochamy siebie takimi, jakimi jesteśmy, czy zabawimy się pozorem i grą cieni, aby wydawać się lepszymi? Rób, jak uważasz. Krzyżyk na drogę, powodzenia dziewczynko.

14055045_826593484144206_2411404554049125427_n

 

Tekst w cyklu „Nowe blogowanie”

Autorka: Ola Kądziołka